Dzień 2 – Abu Dhabi – Bangkok

Budzę się gdzieś nad Bagdadem. Zaczyna świtać, a za oknem pojawia się żółto-pomarańczowa łuna, która z minuty na minutę staje się coraz bardziej intensywna. Okolice Abu Dhabi z loty ptaka wyglądają jak zagospodarowany kawałek pustyni. Czteropasmowe oświetlone, puste autostrady, niskie willowe domy z basenami i pole golfowe. Jest godzina 7 rano i 36°C, Wylądowaliśmy parę minut przed czasem więc mam ponad 1,5h na przesiadkę. W terminalu tworzy się korek do bramek bezpieczeństwa, na szczęście kolejka przesuwa się dość sprawnie i szybko.

Na korytarzach można spotkać tablice zachęcające do racjonalnego korzystania z wody oraz informujące ile jej można zaoszczędzić ograniczając lub modyfikując pewne czynności codzienne.

Drugi etap podróży będzie odbywał się na pokładzie Boeninga 777-300 linii Etihad Airways. Jest to zdecydowanie większa maszyna niż 118 miejscowy Airbus. Układ siedzeń to 3-4-3, a każde wyposażone jest w multimedialny system rozrywki. Najnowsze hity filmowe, seriale, programy telewizyjne, gry, muzyka czy nawet wersety Koranu w formie audiobooka. 6h lotu upływa monotonnie i po godzinie 18 czasu miejscowego ląduję w Bangkoku. Dzięki zniesieniu wiz dla Polaków odprawa jest prostsza. Należy wypełnić kartę imigracyjną i bez żadnych pytań dostaję do paszportu pieczątkę ważną 30 dni. Obyło się bez pokazywania przerabianego wydruku biletu lotniczego, który potwierdzał, że opuszczę Tajlandię w przeciągu tych 30 dni tym bardziej, że i tak mam taki właśnie plan.

Po odebraniu bagażu kieruję się w stronę shuttle busa, który za darmo dowozi mnie na dworzec autobusowy, z którego łapię minibusa (20B) do dzielnicy Bangna, gdzie mam umówiony nocleg u Alexa. W Tajlandii obowiązuje ruch lewostronny, który w odróżnieniu od Wietnamu cechy się większym spokojem. Jest harmoniczny i cywilizowany. Nikt nie trąbi, używanie kierunkowskazów jest powszechnie oraz nie ma takiej ilości skuterów na ulicach. Zdecydowana przewaga samochodów, wśród których dominują marki azjatyckie. Modele wizualnie zadbane i w dobrym stanie.

Parukilometrowa jazda trwa ponad pół godziny, mimo że jezdnia ma trzy pasy. Obok na estakadzie ciągnie się ponadto dodatkowa nitka drogi ekspresowej. Zaczęło padać ale to tylko delikatny, ciepły deszcz.

Korzystając z GPS’u i ze wskazówek udzielonych mi przez Alexa i odnajduję właściwy budynek, następnie mieszkanie i poznaję jego właściciela.

Alex pochodzi z Rosji i od 3 lat mieszka w Bangkoku. Wieczorem udziela mi paru informacji przydatnych w dalszym planowaniu trasy podróży, bo przyznam szczerze, że jak dotąd się za bardzo nad tym nie zastanawiałem. Sprawdzam pociąg na następny dzień i kładę się spać. Przez 5h różnicę w czasie sen nie chce nadejść i pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość i czekać.

U Alexa

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s