Dzień 28 – Kuala Lumpur – Kota Kinabalu

Na lotnisko pojechałem już poprzedniego wieczoru, mimo że samolot do Kota Kinabalu na Borneo miałem dopiero o 7:50 rano. Od razu chciałem sobie wydrukować kartę pokładową w automacie skanując kod 2D, który otrzymałem mailem, jednak z jakiegoś powodu było to niemożliwe. Okazało się, że to co otrzymałem to normalna karta pokładowa w pdf’ie, która winna być wydrukowana i przedstawiona podczas odprawy. Szczęśliwie pani wydrukowała mi ją za darmo.

Sporą część lotu na pokładzie A320 udało mi się przespać, zważywszy na to, że noc miałem mało komfortową i wygodną. Spałem w terminalu schowany pomiędzy fotelami do masażu, a ścianą, rozłożony na sztucznej trawie.

Mimo, że prowincja Sabah, w której leży Kota Kinabalu jest częścią Malezji to do paszportu dostałem pieczątkę z datą i napisem „arrived to Sabah on…”. Pogoda znacznie lepsza niż poprzedniego dnia w Kuala Lumpur. Słońce świeci i jest ciepło. Przeszło godzinę czekam na autobus z lotniska, a później jeszcze 15 minut maszeruję z dworca na ulicę, na której spodziewam się znaleźć nocleg. Znajduję za 17RM i jak to zwykle bywa – na ostatnim piętrze z możliwych. Dostaję dyskietkę do otwierania drzwi na recepcję, do hostelu i kraty na piętrze. Resztę dnia poświęcam na rozeznanie się po okolicy, spacer do portu, żeby zorientować się w cenach łodzi na pobliskie wyspy należące do parku narodowego Tunku Abdul Rahman.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s