Dzień 34 – Bandar Seri Begawan

Ziara zaproponowała, że zawiezie mnie do miasta, że zaczeka na mnie, gdy ja będę zwiedzał, i że to żaden problem. Na pierwszy cel wybrałem Rogal Regalia Museum i byłem zaledwie 300 m od wejścia gdy zaczęło okropnie lać i musiałem zaczekać gdzieś pod dachem. W muzeum obowiązuje obuwie zamienne – papcie, a zdjęcia można robić tylko na parterze. W miejscach, gdzie fotografowanie jest zabronione znajdują się między innymi przedmioty z koronacji Sułtana, z jego ślubu oraz prezenty od wysokich rangą oficjeli, prezydentów, władców, szejków, królów i królowych. Wszystkie piękne, bogato zdobione i wykonane z najszlachetniejszych materiałów. Srebrne miecze, złote makiety pałaców, wazy, zastawy z porcelany, obrazy. Chyba musi być ciężko wybrać prezent dla kogoś, kto ma wszystko.

Następny na mojej trasie zwiedzania był meczet Omar Ali Saifuddien, nazwany na cześć dwudziestego ósmego Sułtana Brunei. Meczet ze swymi szczerozłotymi(!) kopułami jest jednym z najwyższych budynków w mieście, ponieważ w najbliższej okolicy żaden budynek nie może być wyższy od meczetu. W czasie wolnym od modlitw można wejść do środka po uprzednim wpisaniu się do księgi. Należy włożyć czarną, długą szatę i nie robić żadnych zdjęć.

Później z nabrzeża obserwuję Kampung Ayer – wioskę na palach, gdzie mieszka około 32 tys. ludzi.

Czekając na Ziarę spaceruję po trochę już pustym targu i zauważam grupę skaczących po straganach i pobliskim cmentarzu makakach. Wydają się być bojaźliwe więc próbuję się zbliżyć i z niewielkiej odległości je poobserwować. Chyba podszedłem za blisko bo jeden z osobników rusza gwałtownie w moim kierunku, ja zaczynam uciekać w przeciwną stronę, a małpa na szczęście zatrzymuje się na płocie oddzielającym nas od siebie. Dość już przygód z tymi nieokrzesanymi zwierzakami.

Po godzinie 17 Ziara odbiera mnie z centrum i wracamy do domu jej wujka. Zakończenie Ramadanu wieńczy obchodzone przez Muzłumanów święto Hari Raya Aidilfitri. Odwiedzają wtedy krewnych i znajomych, którzy oferują im jedzenie. Są to jedyne dni poza urodzinami Sułtana, kiedy można wejść do pałacu.. Ian miał to szczęście, choć musiał spędzić parę godzin w kolejce.

My natomiast jedziemy do rodziny wujka Ziary na kolację. Jest ryba w sosie curry, krewetki z warzywami, wołowina, coś co wygląda jak ciepły, bezbarwny, bezsmakowy kisiel, który nawija się na dwie połączone ze sobą na końcach pałeczki i macza w sosie ostro-kraśnym. Są także ciastka, których sporą ilość dostałem na wynos, smoczy owoc, pomarańcze, na szybko zrobione sushi i zimne napoje. Dań tyle co na naszej wigilii.

Niedługo po powrocie i do nas zjechali się goście. Nie zostali jednak długo. Napili się tylko czegoś zimnego, zjedli parę cukierków i pojechali, a ja mogłem ponownie pójść do pokoju by wreszcie się wyspać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s