Dzień 4- Kioto

Rano jedziemy na zwiedzanie Kioto. W hotelu kupuję promocyjne bilety (690 JPY) ze stacji Shin-Immamiya do stacji Osaka i z Osaki do Kioto. Pociąg jedzie dość szybko, nie zatrzymuje się na wszystkich przystankach i 50km dzielących oba miasta pokonuje w niespełna pół godziny. W pociągach zamiast telewizorów z reklamami wiszą papierowe plakaty oraz jeden z napisem „saving electricity”.

W informacji turystycznej na dworcu w Kioto dostaję mapę miasta i parę wskazówek. Tuż przed wejściem wznosi się Kyoto Tower, która może być pomocna w określeniu swojego położenia. Podobne wieże są również m.in. w Osace i Tokio. Idąc za radą pani z informacji turystycznej i przewodnika Lonely Planet, zwiedzanie zaczynamy od świątyni Kiyomizu-Dera (autobus 220 JPY, wstęp 300 JPY). Obejście całego kompleksu zajmuje trochę czasu. Poniżej głównego budynku znajduje się mały wodospad – Otowa-no-taki, pod którym można przejść i za pomocą zbiorniczka na długim kiju, dezynfekowanego każdorazowo za pomocą promieniu UV, nabrać wody z wodospadu, która według wierzeń ma terapeutyczne właściwości.

Po wyjściu ze świątyni kierujemy się uliczką Chawan-zaka, obsadzoną sklepikami sprzedającymi lokalne rękodzieło, przekąski i pamiątki, a następnie przechodzimy uliczkami Ninen-zaka i Sannen-zaka – prawdopodobnie najbardziej uroczymi w całym Kioto. Wzdłuż nich ciągną się stare, drewniane domy, tradycyjne sklepy i restauracje, a także wiele herbaciarni i kawiarni. Ishibei-koji to kolejna z uroczych, brukowanych uliczek zdecydowanie wartych przespacerowania się.

W drodze do kolejnej świątyni mijamy pieszych rikszarzy, którzy ubrani w tradycyjny strój (m.in. buty podzielone na dwie części, coś a la japonki) ciągną swe riksze z pasażerami po ulicach Kioto.

Kodaj-ji (600 JPY) to kolejna z świątyń na naszej drodze. Moim zdaniem najpiękniejsza. Pozostaje mi sobie tylko wyobrazić jak wygląda ta, i wiele innych, gdy na przełomie marca i kwietnia drzewa wiśniowe, zwane sakura zakwitają, ale nie owocują! Co roku Japończycy śledzą prognozy przesuwającego się frontu kwitnienia wiśni, który od lutego zaczyna się na Okinawie i przesuwa na północ, aż do Hokkaido, gdzie dociera na początku maja. Razem z przyjaciółmi udają się wtedy do parków, świątyń na oglądanie kwiatów – towarzyskie spotkania w formie pikniku.

Zwiedzamy jeszcze ogromną Chion-in, której główna hala jest obecnie w remoncie i potrwa jeszcze kilka lat i nad którym wzniesiono tymczasowy budynek, który wygląda na bardzo trwały, jakby miał tam stać jeszcze wiele wiele lat, a nie tylko na czas trwania renowacji.

Chwilę kręcimy się po Yasaka-jinja, a potem przechodzimy do parku Maruyama-koen. Słowo „jinja” (ang. shrine) określa się w Japonii świątynie shintoistyczne – tradycyjnej religii w kraju kwitnącej wiśni.

Wszystkie budowle są piękne, zadbane i nie widać po nich, że mają nawet i w niektórych przypadkach ponad 1000 lat.

Ostatnim punktem zwiedzania jest park Maruyama-koen – dobre miejsce na odpoczynek podczas ciepłych dni, w którym znajduje się najbardziej znana wiśnia w Kioto – wielki Gion shidare-zakura.

Po zmroku wracamy do Osaki w ten sam sposób jak przyjechaliśmy do Kioto. Idziemy piechotą przez całe miasto, a wspomniana wcześniej wieża służy nam jako punkt odniesienia.

Niewątpliwie Kioto, z 17 miejscami wpisanymi na listę dziedzictwa narodowego UNESCO, ponad 1600 buddyjskimi świątyniami i 400 shintoistycznymi jinja jest jednym z najbardziej bogatych kulturowo miast na świecie. Można śmiało stwierdzić, że stoi na równi w szeregu z takimi miastami jak Paryż, Londyn czy Rzym i jest jednym z tych miast, które są warte zwiedzenia przynajmniej raz w życiu i które powinno być na czele każdego planu zwiedzania Japonii.

Zobacz trasę na Sports Tracker

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s