Dzień 6 – Osaka

Ostatniego dnia w Osace wymeldowujemy się z hotelu, zostawiamy bagaż w przechowalni i idziemy powłóczyć się po mieście. Jest niedziela, więc korzystamy ze zniżkowego biletu całodziennego na metro (600 JPY).

Jedziemy na stację Tanimachi4-chome, od której już blisko do zamku w Osace. Budowę w 1583 roku rozpoczął Hideyoshi Toyotomi. Zamek został następnie podbity, zburzony, przebudowany ale niestety nie przetrwał nalotów bombowych podczas II Wojny Światowej. Został odbudowany i ukończony w 1997 roku i jest kopią oryginału. Jednak wnętrze w żadnym stopniu nie przypomina wnętrza japońskiego zamku. Znajduję się tam część muzealna.

W restauracji przed zamkiem kupujemy coś do jedzenia. Zamawianie polega na obejrzeniu sztucznych, plastikowych modeli posiłków i podaniu numeru kasjerowi przy wejściu. Po zapłaceniu dostajemy osobny kwitek, który podajemy obsłudze, a ta następnie przynosi zamówione przez nas jedzenie – kurczak z ryżem i curry oraz zupa także z ryżem. Plusem jest, że zazwyczaj do posiłków dostajemy wodę i/lub herbatę.

Przed wieloma restauracjami można zauważyć takie właśnie plastikowe talerze, które są bardzo pomocne przy podjęciu decyzji, co chcemy zjeść. Szczególnie, że jesteśmy bez szans, aby cokolwiek odczytać, bo menu w języku angielskim nie jest popularne.

Z zamku podjeżdżamy metrem w okolice Shitenno-ji – buddyjskiej świątyni skonstruowanej w 593 roku i uważanej za najstarszą w Japonii, choć od tamtego czasu była przebudowywana wiele razy i swój obecny kształt uzyskała w 1963 r.

Niedaleko znajduje się rzekomo owiana złą sławą okolica Shinsekai, w której mieści się Tsutenkaku Tower, czyli wieża o wysokości 103 metrów. Właśnie tam, w jednej z lokalnych knajpek udaje mi się podejść miejscowe danie – Okonomiyaki. Jest to rodzaj potrawy składającej się z wielu różnych składników pieczonych na rozgrzanej blasze. Ja zamawiam z wołowiną. W środku znajduje się jeszcze kapusta, a góra posypana jest przyprawami, polana jakimś sosem i majonezem. Wszystko to jem nabierając małą łopatką z nagrzanej przed sobą lady i kładąc drobne kawałki na miseczkę. Teraz pozostaje to tylko zjeść przy pomocy pałeczek.

Po odebraniu plecaka z hotelu, jedziemy jeszcze do dzielnicy Namba zrobić parę zdjęć nocnych. Dopiero teraz, a nie w ciągu dnia deptaki zapełniają się ludźmi i panuje niesamowity tłok i ruch. W dodatku jest tak jasno od neonów, że rezygnuję z użycia statywu.

O 21:50 mamy autobus do Tokio, więc spieszymy w kierunku Umeda Sky Building, aby zdążyć na odjazd. Mamy jeszcze trochę czasu, więc korzystając z okazji wjeżdżamy w kilkanaście sekund windą na 39 piętro i podziwiamy Osakę.
Autobus Willer Express, bo tak nazywa się nasz przewoźnik, jest bardzo komfortowy. Każdy fotel posiada coś jakby opuszczany daszek na głowę, aby światło nie raziło w oczu. Do tego koc i można jakoś spróbować się przespać do rana.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s