Dzień 7 – Tokio

Przed 7 rano dojeżdżamy do dzielnicy Akhibara, znanej ze sklepów z elektroniką, grami i anime. Pogoda jest paskudna – pada obficie.

Linią Oedo Line podjeżdżamy trzy stacje w kierunku Asakusa, skąd idziemy piechotą przez niebieski most ( w zasięgu wzroku są jeszcze mosty czerwony, żółty, oliwkowy i zielony) prosto do hostelu. Ze względu na wczesną porę nie możemy jeszcze dostać pokoju. Zostawiamy zatem plecak i idziemy na spacer po Asakusa. Deszcz ani na chwilę nie ustaje. W Japonii w wielu miejscach, przed wejściami do budynków stoją porzucone parasolki, które można zabrać i korzystać. Jeśli natomiast nie chcemy utracić naszej parasolki, należy włożyć ją przed wejściem do środka w specjalnie w tym celu wystawione foliowe pokrowce i zabrać ze sobą albo skorzystać z zamknięcia na parasolki, jeśli oczywiście jest akurat dostępne w pobliżu.

Jest drugi poniedziałek stycznia i japońscy 20-latkowie przechodzą ceremonię wejścia w dorosłość – Seijin-shiki. Młode kobiety zakładają na tę okazję tradycyjne kimona i układają włosy w wymyślne fryzury.

Zwiedzamy jedną z najstarszych świątyń w Tokio – Sensjo-ji, pochodzącą z 628 roku. W okolicy pełno ludzi, a uliczka Nakamise-dori prowadząca do świątyni wypełniona jest straganami z pamiątkami.

W punkcie informacji turystycznej dostajemy mapę Tokio, mapy poszczególnych dzielnic, trasy proponowanych spacerów i co nieco o Nikko, do którego wybieramy się następnego dnia.
Z tarasu widokowego nad informacją (6 piętro) nie wiele widać bo deszcz zamienił się w obficie padający śnieg. Pierwszy w tym sezonie w Tokio.

Po wyjściu pan z informacji wybiega jeszcze za nami na chodnik w samym swetrze, żeby donieść jakieś broszury.

To, że pogoda jest niespecjalna, i że na półkuli północnej panuje kalendarzowa zima niektórym zdaje się w ogóle nie przeszkadzać i chodzą sobie w japonkach i białych skarpetkach. Co poniektórzy mają je z przodu obudowane przezroczystym plastikiem, a skarpetki są na dwupalczaste – z przedziałkiem na środku. Ot, takie japonki na zimę. Podobnie niektórzy uczniowie, którzy do szkoły ubierają mundurki – w przypadku niektórych chłopców spodenki są krótkie.

Gdy wieczór wychodzimy do sklepu, ulice i chodniki są nieodśnieżone. Wszędzie zalega gruba warstwa mokrego śniegu, ale nikt zdaje się tego nie roztrząsa. W każdym razie najlepiej iść ulicą, szczególnie, że ruch jak w nowy rok do południa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s