Dzień 52 – Yogyakarta

O 3:40 byłem już na miejscu, w Yogyakarcie. Trochę wczesna godzina, więc postanowiłem dla zabicia czasu pójść piechotą do mojego następnego hosta. Poza tym chciałem się trochę rozgrzać, bo zmarzłem w pociągu. Ragil odbiera mnie z przystanku naprzeciw hotelu Saphir. Jego mieszkanie jest dosłownie w głębi ulicy, na piętrze. Składa się z małego pokoiku i łazienki. Śpimy na materacach na podłodze, co jest bez wątpienia lepsze niż fotel w pociągu, zatem usypiam od razu.

Rano wsiadam w Trans Jogja bus (IR 3000) i jadę do centrum na Malioboro Street – główną ulicę miasta, wzdłuż której ciągną się sklepy z pamiątkami, stragany z ubraniami wykonanymi w technice batik. Jest to technika malarska polegająca na kolejnym nakładaniu wosku i kąpaniu tkaniny w barwniku, który farbuje jedynie miejsca nie pokryte warstwą wosku. Z reguły są to bardzo wzorzyste ubrania i na moje nieszczęście wszystkie podobne. Już od pobytu w Tajlandii planuję kupić sobie nowe ubranie, ale o ile z początku nie chciałem tego wozić ze sobą przez dwa miesiące, o tyle teraz nie mogę znaleźć niczego odpowiedniego.

Pobieżnie zwiedzam muzeum, niestety Kraton – pałac królewski jest już zamknięty dlatego idę do Wodnego Pałacu, z którego piechotą do Art Group – miejsca gdzie można zobaczyć proces tworzenia ubrań, obrazów wykonanych w technice batik.

Po południu jadę zwiedzić kompleks świątyń hinduistycznych Prambanan położony 18 km od miasta. Udaje mi się wejść na bilet studencki (IR 85000), choć to i tak wciąż czterokrotnie wyższa cena niż ta, która obowiązuje dla Indonezyjczyków. Po świątyniach spaceruję prawie do zachodu słońca, a zarazem do momentu, aż cały kompleks zostaje zamknięty.
Na przystanku gromadzi się pełno ludzi i wszyscy chcą jechać do miasta, dlatego udaje mi się załapać dopiero na drugi autobus. Ponownie jadę prosto do centrum na Malioboro Street. Jak się później okazuje, po godzinie 21 nie mam już autobusu powrotnego i drugi raz tego dnia czeka mnie czterokilometrowy spacer do mieszkania Ragila.

Podczas podłączania baterii do gniazdka robi się małe spięcie, wyskakuje parę iskier i cały budynek pogrąża się w ciemnościach. Z ładowania nici.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s