Dzień 58: Banyuwangi

Znalezienie noclegu w Banyuwangi wieczór nie było łatwe, szczególnie że byliśmy już trochę zmęczeni jazdą autobusem i głodni. Matt ponadto nie mógł się oprzeć porozmawianiu z każdym tubylcem jakiego spotkał ale nie wyszło nam to na złe bo najpierw zjedliśmy nasi goreng (smażony ryż), a później za radą miejscowych poszliśmy szukać miejsca do spania. Znaleźliśmy całkiem przyjemny hotel położony nad samym morzem za 4 dolary.

Organizacja transportu do jeziora siarki nie udała nam się, ponieważ wypożyczenie skutera w Banyuwangi okazało się niemożliwe, a samochód z kierowcą przekraczał nasz budżet. Nie ma tego złego i czas postanowiliśmy spędzić krążąc po mieście. Udaliśmy się oczywiście na targ, gdzie kupiliśmy sobie melona, mango, salak (snake fruit, oszpina jadalna), arbusa (tiger watermelon), a Matt dodatkowo nabył jakieś krewetki służące za przynęte do łowienia ryb.

Ryby co prawda nie brały i wrócił z niczym ale przynajmniej udało mi się wypłukać ubrania z wulkanicznego pyłu. Polegało to w skrócie na wejściu do wody ubranym od stóp do głów, a potem wypłukaniu tego pod prysznicem i spłukaniu soli. Pomogło.

Wieczór nie mogliśmy sobie odmówić wypadu na pizzę, szczególnie że bardzo nas ta perspektywa kusiła, a ryżu się już i jeszcze najemy nie raz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s