Dzień 5 – Ella

Na 9 rano mamy zamówionego tuk-tuka, który ma nas zawieźć na skrzyżowanie, skąd powinniśmy złapać autobus do Ella. Po drodze przystajemy raz jeszcze przy ogromnych drzewach, na których śpi mnóstwo nietoperzy.

Na skrzyżowaniu długo nie nadjeżdża pożądany autobus i kierowca doradza nam wsiąść w autobus do Wellawaya. W międzyczasie mijają nas konwoje vip-ów i prezydencki, ponieważ w pobliżu jest otwarcie nowego lotniska. Z Wellawaya droga pnie się w górę i wije zboczami, wszystkie pokryte wiecznie zieloną roślinnością. Ella leży na wysokości 1043 m n.p.m. i da się odczuć bardziej rześkie powietrze aniżeli na nizinach. Przed Ella mijamy wysoki na 25 metrów wodospad Ravana, który znajduje się tuż przy drodze.

Po znalezieniu całkiem przyjemnego noclegu, w niedawno ukończonym budynku idziemy na autobus i 12 rupii (30 groszy, 10 min jazdy) jedziemy pod fabrykę herbaty. Fabryka mieści się na wzgórzu, 1,7 km od głównej drogi, więc trzeba podejść kawałek. Akurat wraca parę dzieciaków ze szkoły i jeden z chłopców idzie z nami i opowiada o okolicy w ramach swoich możliwości językowych.

Niestety w fabryce dziś jest dzień nieprodukcyjny i  nie ma czego oglądać czy zwiedzać, ale za to siadamy na tarasie i z góry obserwując okoliczne wzgórza popijamy lokalną herbatę.

Po powrocie do głównej drogi wracamy autobusem parę kilometrów i wysiadamy przy świątyni – Dowa rock temple. Uważa się, że świątynia liczy sobie około 2000 lat, a niektóre z malowideł na ścianach mają po 600 lat. Obok w skale stoi wyrzeźbiony 12 metrowy Budda – jedna z atrakcji świątyni.

Z początku planujemy dotrzeć do miejscowości Demodara, by pociągiem wrócić do Ella bardzo malowniczą trasą kolejową, ale w połowie drogi autobusem wysiadamy i idziemy rzekomo 2,5 km w kierunku dziewięciołukowego mostu. Idziemy i idziemy, a końca nie widać. Po drodze mijamy domy rozsiane na wzgórzach, w których życie toczy się powoli. Przy jednym z nich facet drapał się na czubek palmy, żeby zerwać podwiązane wcześniej owoce.

W końcu, gdy docieramy do mostu, zaczyna kropić i słońce chyli się ku zachodowi. GPS pokazuje, że w linii prostej do Ella jest zaledwie 1,5 km. Chwilę się zastanawiamy nad tym pomysłem i akurat przejeżdża pociąg w przeciwnym kierunku. Daje nam to pewien zapas czasu, że w ciągu najbliższych paru minut nic tędy nie pojedzie. Z początku trzeba przejść długim, ciemnym tunelem, ale później idzie się już dobrze.  Pociąg na tym odcinku i tak ma ograniczenie do 25 km/h, a zresztą słychać go z daleka. Tory nadają się już do wymiany, a szyny przymocowane do zniszczonych podkładów są zaledwie jednym gwoździem zamiast czterech.

Rzeczywiście torami było znacznie szybciej, ponieważ dotarcie na dworzec w Ella zajęło nam zaledwie pół godziny, a jak się okazało, nie byliśmy jedynymi spacerującymi tym skrótem. Co chwilę mijaliśmy idących w przeciwnym kierunku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s