Dzień 11 – Badulla, Sigiriya

Z Kandy kierujemy się na północ – do Badulli, aby obejrzeć pięknie pomalowane jaskinie, w których znajdują się posągi Buddy. Ich powstanie datuje się na ponad 2000 lat temu jednakże rysunku wewnątrz pochodzą z XIX wieku.  U stóp wzgórza mieści się Złota Świątynia z największym posągiem Buddy na świecie jak głoszą informacje. Jednakże nie jest on nawet najwyższy na Sri Lance.

Popołudniu próbujemy zdążyć dotrzeć do Sigiriya – ogromnej skały, która stanowi dziedzictwo narodowe objęte patronatem UNESCO co ma swoje odwzorowanie w cenie – 30 USD za wstęp (tyle ile jeden dzień zwiedzania kompleksu Angkor w Kambodży)!

Na miejscu jesteśmy zaledwie godzinę przed zamknięciem, więc musimy się spieszyć, aby zobaczyć wszystko. Znaki przy ścieżce informują, aby nie hałasować ze względu na możliwy atak os. Pechowcom pozostaje stać nieruchomo i cicho –według zaleceń na tabliczkach.

Twierdza Sigiriya Rock powstała na życzenie króla Kasyapa w V w. n.e. Książe Kasyapa skłonił się do zabicia swego ojca, ówczesnego króla Sri Lanki. Doprowadziła do tego jego rządza władzy i chęć posiadania bogactwa ojca. Jego przyrodni brat w akcie zemsty pragnął unicestwić swego okrutnego brata. Jednak on znalazł skałę Sigiriya i zlecił swym poddanym wybudowanie tej oto twierdzy, która była dla niego oazą i schronieniem. W tym miejscu Kasyapa rządził jeszcze 19 lat, do momentu powrotu swego brata z Indii. W twierdzy można zobaczyć całkiem dobrze zachowane do dziś: wały obronne, wodne ogrody z basenami i fontannami, przepiękne freski znane na całym świecie, lustrzane ściany, graffiti, olbrzymie pazury lwów wykute z granitu oraz ruiny pałacu i łaźni królewskiej. Nieoficjalnie mówi się że Sigiriya uznawany jest za 8 cud świata. Zjawiskowa twierdza to niewątpliwie oryginalny zabytek dający świadectwo władczego rozkazu i nietypowej królewskiej zachcianki.

Z góry roztacza się widok na całą okolicę we wszystkich kierunkach. Słońce wolno chyli się ku zachodowi, a dookoła biegają małpy licząc na jakiś poczęstunek z rąk turystów.

Schodzimy gdy powoli robi się ciemno i szanse na złapanie autobusu maleją, szczególnie że wszyscy włącznie z kierowcą tuc-tuka sugerują, że ostatni odjechał pół godziny wcześniej. Nie zrażeni jednak tymi sugestiami czekamy chwilę i akurat podjeżdża jeden.
Po raz kolejny padają standardowe pytania od sąsiada na siedzeniu obok, który pyta skąd jestem, jak dotarłem na Sri Lankę i ile to w sumie kilometrów z Europy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s