Dzień 2: Achalciche, Wardzia, Tbilisi

Rano w ostatniej chwili łapiemy marszrutkę do Achalciche bo gdy docieramy do miejsca, w którym stoją zaczęła już wyjeżdżać z pobocza na drogę i szczęśliwie jeden z naganiaczy, który zapytał dokąd chcemy jechać machnął na kierowcę by poczekał.

Droga wiedzie górami, skrajem parku narodowego Borjomi-Kharagauli u podnóża którego, nad rzeką Kurą mieści się znane gruzińskie miasto uzdrowiskowe. Miasto słynie z butelkowanej w tym uzdrowisku wody mineralnej „Borjomi”.

Przed południem docieramy do Achalciche. Jako, że najbliższa marszrutka do Wardzi odchodzi za prawie godzinę, wykorzystujemy ten czas na zwiedzenie XII wiecznego zamku-twierdzy położonego na wzgórzu. Został on niedawno odnowiony i prezentuje się bardzo ładnie.

Droga pomiędzy Achalciche, a Wardzią prowadzi dolinami pomiędzy górami Małego Kaukazu. Jak to zwykle bywa w tego rodzaju środkach transportu, marszrutka to nie tylko przewóz osób ale również towarów. Wieziemy więc drabinę, parę worków zboża, trochę kabli, a nasze plecaki przy tym wszystkim wydają się być zwykłem bagażem podręcznym. Przed dojazdem do skalnego miasta, gdy bus prawie całkowicie pustoszeje, kierowca poleca przesiąść się nam do przodu, zwalnia i opowiada parę słów o okolicy.

Niestety jeśli chcemy zdążyć na ostatni, powrotny bus do Achalciche to mamy tylko godzinę na zwiedzanie. Tutaj również kierowca przychodzi nam z pomocą i po zakupie biletów (3 lari) i zamienieniu kilku słów z obsługą podwozi nas kilkaset metrów za główną bramę i oszczędzając tym samym paru minut marszu.

Skalne miasto zaczęto budować za panowania Jerzego III w 1185 roku, a ukończone zostało pod rządami jego córki – Tamary. W średniowieczu Wardzia służyła jako schronienie podczas najazdów mongolskich. Mogła pomieścić od 20 do 60 tys. osób. Zawierała klasztor, salę tronową oraz ponad 6000 komnat umieszczonych na 13 kondygnacjach. W mieście zainstalowano skomplikowany system nawodnień pobliskich pól uprawnych. Jedyny dostęp do klasztoru był za pośrednictwem kilku dobrze ukrytych tuneli blisko rzeki Kury.

Zwiedzanie miasta rzeczywiście nie zajmuje całej godziny, więc nie ma potrzeby się spieszyć. Zwiedzamy zatem powoli przeróżne komnaty, zaglądamy na wyższe kondygnacje, skąd rozciąga się widok na resztę skalnego miasta, góry oraz rzekę.
W busie zostawiliśmy plecaki, a gdy schodzimy na dół do odjazdu pozostaje jeszcze parę minut.

Po dotarciu do Achalciche planujemy pojechać prosto do Gori, jednakże docelowo do Gori nie jedzie nic, więc wsiadamy do marszrutki w kierunku Tbilisi, a na pytanie o Gori kierowca kiwa głową „da, da, Gori”.

Paręnaście kilometrów za Khashuri zaczyna się szeroka, dwupasmowa autostrada. Znaki drogowe informują, że do Teheranu jest już tylko 1295 km, do Baku 600 parę, a do Erewania połowę mniej. Natomiast nigdzie nie widać znaków czy zjazdów w stronę Gori. Dopiero gdy włączam GPS okazuje się, że do Tbilisi jest już bliżej niż do Gori, które zostało daleko w tyle. Nic to jednak nie szkodzi, bo zawsze możemy tam pojechać w drodze powrotnej.

Wysiadamy na dworcu zaledwie parę metrów od stacji metra Didube. Problemem jest jednak to, że nigdzie nie ma żadnej mapy czy rozkładu stacji, a za bardzo nie wiemy dokąd chcemy jechać. Z pomocą przychodzi jakiś chłopak, który pokazuje nam, na której stacji w centrum możemy wysiąść, żeby znaleźć nocleg. Wysiadamy więc na Avlabari i idziemy brukowaną uliczką w dół, przy której za 25 lari od osoby znajdujemy przyzwoity pokój.

Wieczór idziemy jeszcze w kierunku starego Tbilisi, które mieści się dosłownie parę metrów dalej, za rzeką Kurą. Na kolację zamawiam sobie gruzińskie kebabi z baraniną ale muszę przyznać, że spodziewałem się czegoś w rodzaju kebabu, a dostałem baranią parówkę z dodatkiem cytryny w cieście.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s