Dzień 3: Tbilisi – Kazbegi(Stepantsminda)

Zwiedzanie Tbilisi rozpoczynamy od przejazdu metrem na stację Rustaveli, a następnie idziemy główną ulicą o tej samej nazwie. Idąc w stronę Placu Wolności z posągiem świętego Jerzego na koniu walczącego ze smokiem. Po drodze mijamy operę, teatr, kościół Kashveti, budynek parlamentu i muzeum, w którym mieści się również informacja turystyczna. Z Tavisuplebis moedani (Placu Wolności) kierujemy się w górę, w stronę Świątyni Ognia Ateshgah zbudowanej w V-VII wieku. Nieopodal znajduje się kościół Betlemi z pięknymi freskami, a na zewnątrz rozciąga się panorama na znaczną część Tbilisi. Idąc dalej schodami do góry docieramy do podnóża Kartlis Deda – Matki Gruzji, która w jednej ręce trzyma miecz na wrogów, a w drugiej dzban wina dla przyjaciół.

Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się twierdza Nariquala zbudowana w IV wieku, kiedy to służyła Persom jako cytadela.
Na dół schodzimy po schodach, choć jest również możliwość zjechania na dół wagonikiem.

Abanotibani to stara dzielnica Tbilisi znana z łaźni siarkowych, których odwiedzenie jest ciekawym doświadczeniem.

Po południu jadę metrem na stację Didube, skąd odjeżdżają marszrutki do Kazbegi. Podobno co dwie godziny. Siadam z samego tyłu i od razu poznaję Kingę i Elka, którzy tak jak ja planują udać się na Kazbek.

Przejazd Gruzińską Drogą Wojenną zajmuje ponad trzy godziny. Jest to praktycznie jedyna powszechnie dostępna droga łącząca Gruzję z Rosję pozwalająca na pokonanie Kaukazu. Rozpoczyna się ona w Tbilisi, a kończy we Władykaukazie (Osetia Północna, Rosja). Nie licząc oczywiście przejazdu przez Abchazję, która dla wielu osób jest niedostępna.  W miejscowości Gudauri, którą mijamy znajduje się ośrodek narciarski z wyciągami krzesełkowymi, dobrym zapleczem noclegowym oraz 35 km tras o różnym stopniu trudności.

Najwyższym punktem na jaki wznosi się droga jest Przełęcz Krzyżowa – 2379 m n.p.m. Jednak im bardziej wjeżdżamy w góry, tym gorsza pogoda się robi. Pada deszcz, chmury zasłaniają widoki i robi się zimno.

O ile w Tbilisi było ponad 30C, o tyle w Kazbegi jest około 15C i wysiadając w krótkim rękawie i sandałach jest naprawdę zimno. Nocujemy na kwaterze prywatnej u Marii (15 lari) ale właścicielka nie pozwala nam nawet skorzystać z kuchni, żeby coś sobie ugotować. Dobrze, że bojler grzeje wodę do 85C oraz, że Elek ma kuchenkę benzynową więc na kolację możemy sobie przyrządzić pyszne spaghetti z pomidorami, cebulą, papryką słodką i ostrą, a do tego azerska herbata.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s