Dzień 9: Uszguli

Po śniadaniu planujemy dostać się do położonej w odległości 50 km od Mesti wioski Uszguli. Ze względu na trudny dojazd, tj. szutrową drogę i nie tyle napęd 4×4 co duży prześwit ceny transportu są bardzo wysokie.

Róża mówi nam, że w przypadku 8 osób jest w stanie zorganizować transport w cenie 100 lari za całość, jednak gdy pojawiamy się w odpowiednim miejscu, notabene u naszego kierowcy z dnia poprzedniego, okazuje się, że cena wynosi 200 lari, a nas jest tylko sześcioro. Na nic zdają się jakiekolwiek formy negocjacji, cena nie spada, a nie jesteśmy w stanie zorganizować dodatkowych osób celem obniżenia kosztów, więc postanawiamy spróbować zebrać więcej ludzi następnego dnia.

Po powrocie na kwaterę okazuje się, że para Polaków, która mieszka w pokoju obok ma wynajęty samochód i możemy zabrać się z nimi na wycieczkę do Uszguli.

Pokonanie odcinka 50 kilometrowej długości zajmuje nam przeszło trzy godziny.
W dodatku jakieś 6 kilometrów przed Uszguli w ciężarówce jadącej przed nami coś się psuje i staje na środku drogi, na wzniesieniu. Nie ma możliwości jej wyprzedzić, a zatem czekamy aż z góry przyjedzie druga ciężarówka i weźmie tą zepsutą na hol.
Dojazd mimo, że czasochłonny to po drodze podziwiamy widoki, które rekompensują trudy podróży. Mijamy również osoby, które cały ten odcinek pokonują czy to piechotą czy na rowerach.

Wioska położona jest na wysokości około 2200 m nad poziomem morza, a przynajmniej tyle pokazuje GPS i jest rzekomo najwyżej położoną zamieszkaną wsią w Europie. Abstrachując od tego, że to Kaukaz oddziela Europę od Azji i Rosja wraz z Elbrusem znajduje się po stronie Europejskiej, natomiast Gruzja należy już do Azji. Przynajmniej geograficznie i w teorii.

Czas spędzamy spacerując po okolicznych pagórkach i łąkach, na których pasą się konie, krowy lub jakaś świnia tapla się w błocie. Z góry obserwujemy malowniczą dolinę, z której wyrastają wysokie wieże obronne – tradycyjne zabudowania w Swanetii. Ich przeznaczeniem było magazynowanie żywności na całą długą zimę, a najwyższy poziom służył celom obronnym. Jeszcze dalej rozciąga się Mur (Ściana) Bezingi (Bezengi) – masyw o długości ponad 11 kilometrów i wysokości prawie 5000 metrów wraz z najwyższym szczytem Gruzji – Shkharą, z pod którego w dolinę spływają szerokie, szaro-niebieskie lodowce.

W drodze powrotnej zatrzymujemy się przy jednej z wież obronnych nad rzeką, do której można wejść. Tylko aby dostać się na najwyższy poziom muszę wtargać drabinę ze sobą.

Co do czasochłonnej i całodniowej wycieczki do Uszguli to moim zdaniem jest to miejsce z kategorii absolutnych „must see”. Piękny krajobrazy, soczyście zielone łąki, wąwozy, doliny, rzeki wypływające spod lodowców i najwyższe góry starego kontynentu to wszystko razem tworzy iście sielski widok wart fatygi i zniesienia trudów dojazdu.

Reklamy

2 thoughts on “Dzień 9: Uszguli

  1. „W drodze powrotnej zatrzymujemy się przy jednej z wież obronnych nad rzeką, do której można wejść. Tylko aby dostać się na najwyższy poziom muszę wtargać drabinę ze sobą.”
    O tej wieży za Ipari jest piękna legenda. Wybudował ją ojciec dla swojej córki, żeby nie marzła na kamieniu podczas codziennego opłakiwania zmarłego ukochanego. Ot historia platonicznej i zakazanej miłości między dziewicą i żonatym mężczyzną. Dylemat uprościła śmierć myśliwego, który stracił z sercowych rozterek koordynację na górskiej ścieżce i spadł do rzeki, skąd wyłowiła go ukochana 🙂
    Pozdrawiam z Uszguli, z domu Fridona Nizharadze – http://obliczagruzji.monomit.pl/reportaze/fridon-przyszlismy-na-ten-swiat-w-gosci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s