Dzień 2: Dublin

Planem na dziś jest dalsza część zwiedzania Dublina jednakże bez konkretów. Najpierw więc kierujemy się w stronę fabryki Guinnessa – Guinness Storehouse mieszczącej się przy St. James’s Gate. Po drodze odwiedzamy co ciekawsze uliczki i miejsca robiąc przy okazji parę zdjęć.

Fabryka jest oczywiście dość rozległa (wstęp: dorośli 16€), ale zwiedza się tylko jeden reprezentacyjny budynek kształtem przypominający wewnątrz ogromną szklankę mogącą pomieścić 14mln pint piwa. Na samym dole mieści się sklep z pamiątkami, a wyżej przedstawione są poszczególne etapy produkcji wraz z tym jak się pozyskuje i skąd pochodzi najlepszy chmiel (Czechy, Nowa Zelandia, Niemcy), drożdże i woda. Kolejne piętra to sposób prażenia jęczmienia, historia reklam i plakatów, zdjęcia znanych osób odwiedzających Guinness Storehouse oraz sposób degustacji (ręka zgięta w łokciu na wysokości twarzy, nabrać powietrza przez nos, wypić jeden duży łyk, przełknąć i wypuścić powietrze). Na najwyższym piętrze znajduje się panoramiczny bar-taras z 360° widokiem na Dublin, na którym możemy delektować się własnoręcznie nalanym wcześniej kuflem Guinnessa.

Po wyjściu z browaru spacerujemy przez pewien czas po mieście, odwiedzamy miejsca, które zwiedzaliśmy poprzedniego wieczoru z dziewczynami. Przed 15 postanawiamy wrócić do mieszkania po bagaże by powoli kierować się w stronę lotniska.
Przy drzwiach wejściowych domofon nie działa, o czym wiedzieliśmy już wcześniej i dlatego mamy przedzwonić do Yumi, by nam otworzyła. Jednak w wyniku zmiany karty SIM tracę jej numer i tak stoimy na dole, aż po kilkunastu minutach ktoś wychodzi i nam otwiera od środka.

W drodze na autobus spotykamy się z Karoliną, która wraca z pracy, zamieniamy parę zdań i jedziemy na lotnisko. Czasu mamy sporo, ale stanowiska odprawy są już otwarte. Niepotrzebne rzeczy wrzucamy do walizek i idziemy nadać bagaż. Dobrze, że napomknąłem, że chcemy w Singapurze odebrać bagaże, bo wychodzi na jaw, że w systemie rezerwacyjnym nasza przesiadka widnieje tylko, jako międzylądowanie, bez 24-godzinnej przerwy. Parę telefonów i sytuacja się wyjaśnia. Lecimy tak jak rzeczywiście mamy na biletach.

Przed nami 7,5h lot do Abu Dhabi na pokładzie Airbusa A330-200 należącego do Etihad Airways.

Reklamy

6 thoughts on “Dzień 2: Dublin

    • Piękną jesień zastaliśmy jeszcze w Dublinie.
      Tak, przez internet bilet jest tańszy ale jak to sprawdzałem to nie wiedzieliśmy jeszcze czy tam pójdziemy i zdecydowaliśmy, że najwyżej kupimy na miejscu. 🙂

      • Bardzo pozytywne. Zgrzeszyłbym gdybym powiedział coś złego na Australię.
        Przyroda, a szczególnie jej wszechobecność, bliskość i łatwy dostęp – coś wspaniałego. Ludzie mili i wyluzowani. Samochodem zrobiliśmy 6980 km wzdłuż wschodniego wybrzeża i naprawdę sporo zobaczyliśmy po drodze. Niebawem postaram się wrzucić filmiki to tak w parę minut będziesz sobie mogła co nieco przybliżyć ten niezwykły kraj. 🙂
        Jasne, że planuję. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s