Dzień 7: Kosciuszko National Park

Budzimy się około 7, gdy w namiocie robi się duszno. Naszym celem jest Thredbo położone w samym sercu Gór Śnieżnych, u stóp Góry Kościuszki.

W automacie przy drodze kupujemy jednodniowy bilet wstępu do parku (samochód osobowy 16 AUD), którego oczywiście i tak nikt nie sprawdza. Wskazówka poziomu paliwa niebezpiecznie zbliża się do dołu. ¼ baku przekroczyliśmy już parę kilometrów wcześniej, a droga wije się stromo serpentynami pod górkę. Pokonujemy Dead Horse Gap położoną na 1582m n.p.m. i zjeżdżamy w dół do Thredbo, gdzie tankujemy i robimy zakupy. Maciek jedzie poszukać kempingu, a ja biorę plecak i ruszam na szlak w stronę Góry Kościuszki.

Podchodzę nartostradą do góry. Z góry doskonale widać jak zniszczony jest park narodowy. Kilka lat temu na przełomie roku wybuchło kilka, a następnie kilkanaście pożarów, które po paru dniach połączyły się w jeden wielki. Spłonęło ponad 90% powierzchni parku, co doskonale widać na porastających góry eukaliptusach, które nie są tak zielone jakby mogły być. Na szczęście powoli odradzają się i wyglądają co raz lepiej.

Robi się ciepło więc ubieram krótkie spodenki. W połowie drogi wchodzę na Merritts Nature Track (4km), która prowadzi aż do górnej stacji krzesełek (Eagles Nest Mountain Hut). Stamtąd idę Mt Kosciuszko Track (6km) prowadzącą na szczyt. Tutaj ścieżka jest poprowadzona po metalowym podeście, więc idzie się szybko ponad łąkami. Kawałek za Rawsson Pass jest duża połać śniegu, którą muszę przejść w adidasach. Tuż po godzinie 15 jestem na szczycie (2228m n.p.m.), na którym wznosi się niewielki obelisk. Robię parę zdjęć we wszystkich kierunkach i zaczynam schodzić. Sznurówka, która pękła mi przy podejściu co raz słabiej trzyma buta ale one nawet luźno ściągnięte dobrze trzymają. Tylko śnieg się trochę wsypuje.

Idę spokojnym krokiem i w Thredbo jestem ponownie około 17. Niestety z telefonu nie mogę wykonać połączenia do Maćka żeby po mnie przyjechał i wysyłam smsa. Po 20 minutach nadjeżdża. Dopiero wieczór okazuje się, że on także nie mógł się ze mną skontaktować i po prostu przyjechał na wyczucie. Szczególnie, że mój sms dotarł dużo później.

Zapis śladu trasy z GPS.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s