Kanion Szaryński

W kierunku kanionu nie kursuje żaden transport publiczny. Przewodnik jednak podaje, że z dworca Sayakhat raz dziennie jedzie autobus do Saty. Oczywiście jak pojawiliśmy się na dworcu dzień wcześniej aby zasięgnąć języka to nikt nic nie słyszał, a jeśli już to tylko taxi. Dopiero po chwili znalazł się ktoś, kto zaprowadził nas na bok, gdzie grupa mężczyzn grała w karty. Negocjacje rozpoczęliśmy od nowa. Oni, że tylko taxi, my że przecież jest autobus poranny. W końcu dogadaliśmy się na 5 rano za 2000 tenge.

Dotarcie na 5 rano z drugiego końca miasta, gdy jeszcze ani metro ani autobusy nie kursują nie jest prosta. Została nam taksówka (900TG). Jednak pomimo tego, że na dworcu byliśmy tuż przed 5, a kierowca pojawił się 20 minut później to i tak odjechaliśmy dopiero po 9, gdy auto się zapełniło. Tak, jechaliśmy jednak autem.

Po kilkudziesięciu kilometrach ruch na drodze zmniejszył się prawie do zera, wysokie góry po prawej stronie także znacznie zmalały. Najbardziej zauważalny stał się jednak brak roślinności. Dookoła tylko brązowa, sucha ziemia, piach i kamienie.

Ku naszemu zdumieniu kierowca zatrzymuje się przy głównej drodze, w miejscu odbicia do kanionu i mówi, że to to tutaj. A w zasadzie 10 kilometrów „w tamtą stronę”.

Droga do Kanionu Charyńskiego

Droga do Kanionu Charyńskiego

Nasz pierwotny plan zakładał najpierw dojazd do Saty, a później do kanionu ale tak naprawdę obecna sytuacja była nam również na rękę. Przerażało nas tylko trochę to 10 kilometrów „w tamtą stronę” bo aż po horyzont ciągnął się step ograniczony z dwóch stron niewysokimi pagórkami. W dodatku ciężkie plecaki, niewiele ponad pół litra wody na osobę i upał nie nastrajały nas do marszu. Chwilę się zastanawialiśmy czy może nie zostawić plecaków gdzieś za górką ale w końcu postanowiliśmy je zabrać ze sobą. Na łapanie stopa ciężko było liczyć, jako że główną drogą pojedyncze auta przejeżdżały raz na kilkanaście minut, nie mówiąc już o drodze przez step. Jednak ku naszej uciesze maszerować przyszło nam zaledwie 2,5km, gdy zatrzymała się rodzina z dziećmi. Auto wypakowane po brzegi ale jakoś udało nam się upchać plecaki do bagażnika i nas dwoje na tylną kanapę, okupowaną do tej pory przez trójkę dzieciaków. Po drodze uiszczamy jeszcze opłatę za wstęp – ok 700TG za osobę i jedziemy dalej. Termometr pokazuje, że na zewnątrz jest „tylko” 28C. To mniej niż sądziliśmy.

Samochodem dojechać można właściwie do końca, przy czym koniec to kwestia dość indywidualna bo nie ma żadnych barierek ani zabezpieczeń. W pewnym momencie, po minięciu parkingu droga się po prostu zwęża, po czym przeistacza w ścieżkę, po której obu stronach opadają strome, piaszczyste zbocza w dół kanionu. Razem z rodziną spędzamy kilkanaście minut na spacerowanie wzdłuż brzegów kanionu i robieniu zdjęć. Nie jest to może największy z kanionów, bo ma ledwie 200m wysokości i 125km długości ale i tak jest ładny. Okolica wydaje się względnie płaska, a mówiąc względnie płaska nie uwzględniam okolicznych wzniesień. Dopiero w oddali na horyzoncie pojawia się jakieś pasmo górskie, a najbardziej na moją wyobraźnię działa fakt, że ledwie 150km dalej wznosi się najwyższa góra Kazachstanu – Chan Tengri. Tak blisko, a tak daleko.

Kanion Charyński

Kanion Szaryński

Kanion Charyński

Kanion Charyński

Kanion Charyński

Nie decydujemy się na kamping nad rzeką w dole choć jest taka możliwość. Decydujemy się wrócić razem z rodziną do głównej drogi i jeszcze tego samego dnia w miarę możliwości próbować dotrzeć do Saty.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s