Taszkient

O poranku Misza z Ilją odwożą mnie marszrutką na przystanek na drugi koniec miasta. Tam przesiadam się do kolejnej, odjeżdżającej do Buston. Za ostatnie somoni robię zakupy w przydrożnym sklepiku i biorę kolejny transport, tym razem już do samej granicy.

Opuszczenie Tadżykistanu było bardzo proste i nie sprawiało trudności. Przechodzę na stronę Uzbecką, ustawiam się w kolejce po pieczątkę, a gdy już dostaję takową do paszportu idę dalej i wypełniam dwa egzemplarze urzędowych druków. Poza standardowymi informacjami i danymi osobowymi wpisuję również kwoty pieniężne jakie wwożę do kraju (podaję zarówno dolary jak i złotówki), a także sprzęt elektroniczny czyli aparat, obiektywy i telefon. Następnie przechodzę przez bramkę bezpieczeństwa wraz ze skanowaniem bagażu i trafiam do stanowiska, przy którym należy pokazać zawartość bagażu. Po otwarciu torby strażnik zainteresował się aparatem i prosi o pokazanie zdjęć. Tak się facet wciągnął w oglądanie Pamiru, Duszanbe i Gór Fan, że nie tylko zajęło mu to ładnych parę minut ale i w konsekwencji nie muszę otwierać plecaka tylko mogę sobie już iść.

Przed granicą oczywiście kilka taksówek chętnych zabrać do Taszkientu. Misza mówił, że przejazd powinien kosztować około 20 somoni czyli jakieś 4$. Dziwnie mało jak za 100km. Kierowcy jednak rzucają kwotą 30$ na dzień dobry. Odpowiadam, że to za drogo i przez chwilę negocjujemy po czym inny z kierowców na moją propozycję paru dolarów mówi „to jedźmy!”. Dołącza do nas jeszcze turystka z Niemiec. W drodze nadal negocjujemy cenę. Kierowca mówi, że zapłacimy po 15$ od osoby, na co ja odpowiadam, że nie ma takiej opcji ale i tak jedziemy dalej.

W miejscowości Syrdaria przejeżdżamy rzekę, która tutaj jest już znacznie mniejsza niż jeszcze w Chodżencie. W dodatku część zbiornika, do którego wpływa jest wyschnięta. Tak w praktyce najwyraźniej wygląda zabieranie wody rzekom poprzez odprowadzanie jej poprzez mnóstwo kanałów nawadniających. Do tego dochodzi problem, w obliczu którego Uzbekistan może się niebawem znaleźć, a mianowicie wstrzymanie „dostaw” wody, które większości płyną rzekami z Tadżykistanu. Sprawa wygląda tak, że Tadżykistan, który cierpi na częste braki energii elektrycznej, a zarazem leży w 90% na terenach górzystych nie wykorzystuje w pełni swojego położenia. Tylko 5% energii jest obecnie pozyskiwanej z wody. Jest potencjał ale brak infrastruktury. Od lat ’70 ubiegłego wieku budowana jest zapora w Rogun, której budowa była wielokrotnie przerywana m.in. przez rozpad Związku Radzieckiego czy powódź. Gdyby udało się ją wybudować to nie tylko Tadżykistan miałby dostęp do czystej energii ale starczyłoby jej również dla części Pakistanu i Afganistanu.

Z drugiej strony medalu znajduje się Uzbekistan, który zostałby odcięty od wody, ponieważ według obliczeń samo napełnienie zapory trwałoby 17 lat. Niewątpliwie przyczyniłoby się to do jeszcze większego pustynnienia i wysuszenia kraju, a napięte stosunki między sąsiadami nie ułatwiają sprawy. Jednak gdy parę dni później zapytałem to naszego przyszłego kierowcę to stwierdził, że nie ma się czego obawiać i do żadnego braku wody nie dojdzie.

Dojeżdżamy powoli do Taszkientu – stolicy i największego miasta Uzbekistanu. Niemka wysiada pod hotelem o tej samej nazwie i płaci 15$, choć mówiłem jej ile powinien kosztować kurs. Ja jadę dalej, taksówkarz podwozi mnie pod sam hostel parę kilometrów dalej. Płacę mniej więcej tyle ile powinienem, czyli 5$ i dorzucam jeszcze parę banknotów w somach.

Melduję się w hostelu, zostawiam plecak w klimatyzowanym pokoju i idę na miasto. Pierwsze kroki kieruję na pobliski Chorsu Bazar, gdzie muszę wymienić walutę. Nie chcę tego robić po oficjalnym kursie, który jest znacznie niższy od tego nieoficjalnego. Według tego drugiego za 1$ można dostać nawet 4600UZS. Po oficjalnym kursie tylko 2500UZS.

Chwila kręcenia się po bazarze i przed jednym z wejść zaczepia mnie pewien jegomość z reklamówką w ręce i proponuję wymianę. Negocjujemy kurs i po chwili staję się właścicielem kilkucentymetrowej grubości pliku banknotów o nominałach 1000 som. Taka ilość nie zmieściłaby się nawet do kieszeni. Wrzucam więc gotówkę do torby. Następnym razem będę też mądrzejszy i poproszę o banknoty 5000 som.

Wracając jednak do Chorsu Bazar to jest to bardzo duży targ umieszczony pod wielką, jakby cyrkową kopułą. Wewnątrz znajduje się mnóstwo straganów z produktami przeznaczenia spożywczego począwszy od ziół i przypraw, poprzez owoce, warzywa, a kończąc na mięsie. Na zewnątrz można dodatkowo znaleźć trochę ubrań plus arbuzy i melony sprzedawane prosto z uginających się bagażników samochodów osobowych.

IMG_5342

IMG_5387

Chorsu Bazar

Po małych negocjacjach kupuję trochę nektarynek żeby były na później, gdy będę spacerował po stolicy. Wrzucam je do torby i ruszam w miasto. Zanim to jednak nastąpi to na uliczce prowadzącej do bazaru posilam się lawaszem czyli swoistym odpowiednikiem kebabu lub tortilli. Czyli jest to po prostu mięso i warzywa owinięte cienkim ciastem.

Chociaż po Taszkiencie bardzo wygodnie przemieszczać się metrem to postanawiam przejść miasto w jedną stronę na nogach.

Tuż nieopodal wznosi się Juma – Meczet Piątkowy i medresa Kulkadash. Ta druga jest w remoncie ale udaje mi się zajrzeć do środka choć na chwilę.

IMG_5348

Idąc dalej główną ulicą miasta – Navoi mijam m.in. cyrk zbudowany przy majdanie Hadra, na którym w fontannach kąpią się dzieci. Jest naprawdę ciepło więc i ja ulegam pokusie by tuż pod drzwiami niemieckiej ambasady wskoczyć na chwilę do kanału Anhor by się ochłodzić. Nie jestem w tym osamotniony bo dookoła jest trochę ludzi, szczególnie młodzieży, kąpiących się w wodzie.

IMG_5362

Jedną z ciekawszych budowli, a zdecydowanie wyróżniającą się wśród nieskomplikowanej, socjalistycznej architektury Taszkientu jest pałac księcia Mikołaja Romanova II. Budynek ten obecnie stanowi siedzibę ministerstwa spraw zagranicznych.

IMG_5373

Na każdym kroku i rogu natykam się na policjantów pilnujących porządku. Tyle się naczytałem o tym, szczególnie w kontekście robienia zdjęć w mieście, że początkowo mam obawy w co mogę mierzyć z obiektywu i zanim nacisnę spust migawki afiszuję się z aparatem przy oku czekając aż ktoś zwróci mi uwagę. Gdy to nie następuje to przez nikogo niepokojony spokojnie robię zdjęcia. Tak naprawdę taka ilość służb mundurowych w niczym nie przeszkadza, a dzięki temu można poczuć się bezpiecznie. Uciążliwe może być korzystanie z metra, gdzie każdorazowo należy okazać paszport będąc obcokrajowcem i zawartość plecaka/torby. Odnoszę jednak wrażenie, że bardzo często podyktowane jest to ciekawością i chęcią zamienienia paru słów, zadania kilku pytań pokroju „skąd jesteś?”, „czym się zajmujesz?”, „czy masz żonę, dzieci?” oraz „dlaczego jeszcze nie? Może u nas sobie jakąś wybierzesz?”. Przy okazji wertowania paszportu policjanci zawsze też szukają uzbeckiej wizy więc niemożliwym byłoby jakiekolwiek jej przekroczenie.

IMG_5352

Cyrk

IMG_5488

IMG_5359

Pomnik ofiar trzęsienia ziemi

IMG_5358

IMG_5495

Park Navoi

IMG_5480IMG_5462IMG_5384IMG_5491

Następnego dnia postanawiam odwiedzić pozostałe miejsca, do których nie udało mi się dotrzeć wczoraj. Rozpoczynam od położonego niedaleko hostelu kompleksu religijnego Khast Imam (nazywanego również Khazrati Imom, Khazrati Imam, Khazrat Imam, Hast Imam, Khast Imom, Hast Imom). Po pobliskim trawniku beztrosko, niczym nie spłoszone spacerują sobie bociany w liczbie kilku sztuk. Wyglądają jak nasze, choć ich nogi są mniej czerwone. Pozwalają podejść na odległość metra i spokojnie zrobić parę zdjęć.

IMG_5413

Khast Imom

IMG_5458IMG_5443

Jednym z ciekawszych miejsc jakie odwiedziłem tego dnia było muzeum kolei – raj dla Sheldona (Big Bang Theory). Za cenę 4000 som – bo tyle kosztuje bilet, otrzymuję możliwość spaceru pomiędzy potężnymi, zabytkowymi, stalowymi gigantami. Wszystkie były ładnie odnowione, pomalowane i prezentowały się godnie jak na swój wiek. Do niektórych można było zajrzeć uprzednio wspinając się po drabince.

IMG_5531IMG_5539IMG_5533IMG_5560IMG_5517IMG_5515

Taszkient podobnie jak inne byłe stolice byłego Związku Radzieckiego może i nie oszałamia ale również nie odstrasza i nie odrzuca. Wbrew obiegowej opinie państwa policyjnego funkcjonariusze nie nastręczają trudności i nie naprzykrzają się. Najczęściej są po prostu ciekawi nas w takim samym stopniu jak my ich kraju.

IMG_5505

Amir Temur

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s