Samarkanda

Taszkient postanawiam opuścić rano udając się pociągiem do Samarkandy. Najtańsza i najszybsza opcja. A przynajmniej tak mi się wydawało zanim ją wybrałem. Początkowo miałem obawy jechać metrem z plecakiem, ponieważ jakby policja chciała go przejrzeć w całości to zajęłoby to wieki. Na szczęście pokazuję tylko paszport i już mogę jechać. Co prawda dworzec kolejowy znajduje się dokładnie po drugiej stronie miasta ale metrem docieram tam szybko i sprawnie. Mam jeszcze jakieś 45min do odjazdu pociągu. I tu zaczynają się schody. Wszystko kontrolowane jak na lotnisku. Dokumenty, bramki bezpieczeństwa, kolejki. Bilety kupuje się w innym budynku aniżeli sam dworzec. Gdy docieram do kas, przed moimi oczami kotłuje się gro ludzi tworzących zbitą, jednolitą masę kotłującą się przed okienkiem. Nie ma żadnej kolejki w formie linii, ludzi nie ubywa, a czas upływa. Parę minut później przychodzi dwójka cudzoziemców, których kojarzę z hostelu – Joe i Leo. Podobnie jak ja planują dotrzeć do Samarkandy, a szanse na to z minuty na minutę maleją. W końcu proszę kogoś przede mną czy mogę się wcisnąć bo niebawem odjeżdża nam pociąg. Przy kasie okazuje się, że biletów w klasie ekonomicznej już nie ma i gdy chwilę później, po małej naradzie decydujemy wziąć w pierwszej to również nie możemy ich dostać, ponieważ …pociąg odjeżdża za 20 minut i już nie zdążymy. Niestety jest w tym sporo prawdy, bo jak wspomniałem pomimo tego, że budynek dworca znajduje się zaraz obok to trzeba przejść przez wszystkie kontrole.

Szczęściem w nieszczęściu jest to, że nie zostałem sam z tym problemem i wszyscy razem kombinujemy jak tu dotrzeć do Samarkandy. Bierzemy więc taksówkę na pobliski dworzec, a stamtąd po długich negocjacjach za wcale niemałe 40000 somów znajdujemy samochód gotowy nas zawieźć do Samarkandy.

Po drodze, gdy kierowca wjeżdża na stację benzynową musimy wysiąść i zaczekać przy wyjeździe. Jest to spowodowane jakimiś standardami bezpieczeństwa, choć przyznam, że wygląda dziwnie, gdy małe grupki pasażerów stoją i nudzą się przed stacją.

W Samarkandzie bardzo szybko znajdujemy nocleg ze śniadaniem w dobrej cenie. W Uzbekistanie najwyraźniej wszystkie noclegi zawierają w cenie śniadanie. Na samej górze jest taras, z którego mamy widok na pobliski Registon, a nasz pokój przypomina muzeum – udekorowany obrazami, antykami i jeszcze jakimiś innymi eksponatami. Atmosfera niecodzienna.

Popołudniu robimy obejście po mieście, w którym rzecz jasna największą atrakcję stanowią zabytki. Najważniejsze z nich to zespół architektoniczny Registon, mauzoleum Gur-i Mir, mauzoleum Bibi Chanum wraz z medresą o tej samej nazwie oraz nekropolia Shah-i-Zinda. Zwiedzanie niektórych zostawiamy sobie na rano, ponieważ zależy mi na dobrym oświetleniu.

IMG_5655

Bibi Chanum

IMG_5737

Bibi Chanum

Po drodze wstępujemy na targ, gdzie zaopatrujemy się w świeże owoce takie jak na przykład figi, brzoskwinie, melon i arbuz. Przyznam, że najbardziej brakowało mi fig, które u nas jako świeże owoce są bardzo rzadko osiągalne, a nawet jeśli to ani ceną, ani smakiem nie dorównują tym z ciepłych krajów.

IMG_5602

IMG_5600

IMG_5613

IMG_5702

Samarkanda obfituje w zabytki, te jednak zostawiamy na inną porę, gdy światło słoneczne będzie lepsze do robienia zdjęć.

W przewodniku wyczytujemy, że w między innymi w niedzielę, w pobliskiej miejscowości – Urut w czwartki ma miejsce wielki targ. Decydujemy udać się na miejsce i zobaczyć.

IMG_5623

Chwilę zajmuje nam znalezienie jakiegoś transportu ale w końcu się udaje. Po dotarciu na miejsce widzimy, że targ rzeczywiście jest duży ale z naszego punktu widzenia bardzo przeciętny. Poza wszelkimi sprzętami domowego użytku, artykułami szkolnymi i inną chińszczyzną nie ma zbyt wiele przedmiotów wartych zainteresowania. Co prawda na samym końcu znajduje się kilka straganów z regionalnymi ubraniami i jakąś biżuterią ale nie umywa się to do targów Azji Południowo-Wschodniej.

Mamy zamiar wracać już do Samarkandy, gdy jeden z miejscowych zaprasza nas na herbatę i obiad. Krótka wymiana spojrzeń między sobą i zgadzamy się. W trakcie posiłku rzucamy, że planujemy odwiedzić Shahrisabz – miasto urodzenia Timura.

IMG_5711

Amir Temur

Zabytki swoje czasy świetności dawno mają już za sobą. Pałac Ak-Saray to tylko dwie stojące luźno ściany stanowiące resztki portalu. Kompleks Hazrat-i Imam oraz Meczet Kok Gumbaz (Dorut Tilovat) są z kolei odrestaurowywane, choć restauracja to stwierdzenie trochę na wyrost. Oni po prostu na nowo malują i odbudowują brakujące elementy. Podobny proceder miał miejsce m.in. w Samarkandzie, która dzięki temu prezentuje się tak olśniewająco. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że zostało to uzyskane kosztem utraty autentyczności budowli.

IMG_5708

Ak-Saray

IMG_5707

IMG_5704

Hazrat-i Imam

IMG_5706

Kok Gumbaz

Po powrocie do Samarkandy przed zapadnięciem zmroku zachodzimy do mauzoleum Gur-e-Amir, które w zachodzącym słońcu prezentuje się spektakularnie. Pomarańczowo-żółte promienie ocieplają i skrzą się niczym iskierki na bogato zdobionych kopułach świątyni. W środku znajduje się grobowiec Timura, który pierwotnie miał spocząć w Shahrisabz jednak jak głoszą wieści historyczne, władca zmarł na zapalenie płuc podczas pobytu na terenie współczesnego Kazachstanu, a zalegający na przełęczy śnieg nie pozwolił na dotarcie karawany do Shahrisabz i władca ostatecznie spoczął w Samarkandzie.

IMG_5728

Gur-e Amir

IMG_5725

W 1941 roku radziecki antropolog Mikhail Gerasimov ekshumował ciało Timura. Grób był rzekomo oznaczony słowami „Gdy powstanę z martwych świat się zatrzęsie.” Dodatkowa inskrypcja była jakoby umieszczona wewnątrz trumny, a brzmiała ona następująco: „Ktokolwiek otworzy mój grobowiec, winien wypuszczenia najeźdźcy straszniejszego ode mnie.” W każdym razie, tego samego dnia, kiedy Gerasimov rozpoczął ekshumację, Hitler rozpoczął operację Barbarossa, największą dotychczas militarną inwazję na Związek Radziecki.

Timur został ponownie pochowany wraz ze wszystkimi islamskimi obrzędami w 1942 roku, tuż przed zwycięstwem Sowietów w bitwie pod Stalingradem.

Tuż przed opuszczeniem Samarkandy wybraliśmy się w końcu na odwiedzenie Registonu, który obecnie był przygotowywany na festiwal muzyczny odbywający się końcem sierpnia.

IMG_5697

Registon

IMG_5799

IMG_5806

IMG_5829

IMG_5838

Jednak o wiele ciekawszym zabytkiem według mnie była nekropolia Shah-i-Zinda. Dotarłem do niej zupełnie od tyłu, wszedłem idąc alejką przez cmentarz i nagle.. znalazłem się na terenie nekropolii. Warto nadmienić, że w ten sposób ominąłem konieczność kupna biletu.

IMG_5792

Shah-i-Zinda

IMG_5739

IMG_5762

To, co zachwyciło mnie w Shah-i-Zinda to wznoszące się po obu stronach wąskiej alejki mauzolea i grobowce powodując zagęszczenie pięknej architektury na metr kwadratowy. Dodatkowe spojrzenie można uzyskać wspinając się na pobliski cmentarz lub już stricte z przed świątyni stając po drugiej stronie ulicy.

IMG_5752

IMG_5768

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s