Chiwa

Aby wyjechać z Buchary musieliśmy ponownie udać się na dworzec za miasto, skąd odjeżdżały auta m.in. w kierunku Chiwy. Teoretycznie ze znalezieniem transportu nie było problemu, bo jak to zwykle bywa w takich sytuacjach – transport znalazł nas sam. Jedynie cena nam nie odpowiadała. Kierowca chciał dwukrotnie więcej niż byliśmy gotowi zapłacić. Tłumaczył to tym, że pojedziemy przez pustynię, gdzie jest bardzo gorąco i samochód koniecznie musi być klimatyzowany. Bzdury! Negocjacje nie tyle szły ciężko, o ile prawie w ogóle nie sposób było opuścić ceny, a kierowca robił się co raz bardziej nachalny i w ogóle niesympatyczny. Jedyne ustępstwo na jakie był gotowy to obniżyć nieznacznie cenę ale tylko dla Leo, na co Joe zareagował z oburzeniem, że to seksistowskie i dyskryminujące. Zostawiliśmy więc Joe z plecakami, a razem z Leonore poszliśmy poszukać lepszej opcji. Nie było to trudne, bo znaleźliśmy po drugiej stronie targu. Tylko kierowca się nie chciał odczepić i chodził za nami. W końcu pogadał sobie z naszym nowym kierowcą, który zgodził się zabrać nas za znacznie niższą cenę. Jazda przez pustynię Kara Kum wcale nie była taka nieznośna jak nas straszono ale o tym w końcu wiedzieliśmy. Siedzieliśmy sobie w miarę wygodnie w trójkę na tylnej kanapie i podziwialiśmy krajobrazy, czyli głównie piach, od czasu do czasu przecięty leniwie snującą się Amur-Daria. Podpytywaliśmy także o sposoby dotarcia do Moynaq – dawnej osady rybackiej położonej wówczas nad brzegiem Jeziora Aralskiego. Z tej rozmowy zrodziło się zaproszenie do domu naszego współpasażera, który przywitał nas kolacją – słynny plov z przepysznymi melonami na deser. Poznaliśmy jego teścia, który to zaproponował zawieźć nas do Moynaq autem. Cena była mało atrakcyjna więc negocjowaliśmy w miarę możliwości, w końcu nie zależało nam dobijać targu już teraz i równie dobrze mogliśmy się rozejrzeć za transportem jeszcze w Chiwie. W konsekwencji zgodziliśmy się na 40$ od osoby plus dzisiejszy nocleg z kolacją i śniadaniem  w domu.

IMG_6056

IMG_6045

IMG_6057

IMG_6043

IMG_6096

Tak też się stało, nocowaliśmy na rozłożonych na ziemi matach – mój nowy, ulubiony sposób spania, tak bardzo przypominający namiot tyle, że z dachem nad głową.

Rano po śniadaniu wróciliśmy do Chiwy i umówiliśmy się na wycieczkę do Moynaq następnego dnia. Tymczasem jednak znaleźliśmy sobie nocleg wewnątrz murów miejskich i udaliśmy się na zwiedzanie, a w Chiwie jest co zwiedzać. Całe stare miasto, tak zwane Iczan Kala to jeden wielki zabytek. Stare budynki, mury, minarety, meczety, medresy i malutkie sklepiki czy warsztaty z rękodziełem wciśnięte gdzieś pomiędzy to wszystko.

IMG_6262

IMG_6117

IMG_6171

IMG_6115

IMG_6083

IMG_6055

Tuż za wschodnią bramą mieści się targ i sklepy. Ja jednak postanawiam wspiąć się na pobliski minaret by mieć widok na miasto z góry. Słońce mam za plecami więc idealnie do zdjęć. Jednak wejście na samą górę stanowi nie lada wyzwanie. Jest wąsko, nisko, ciasno, a wszystko oblepione odchodami nietoperzy i gołębi. Widok rekompensuje trudy wejścia choć przecież muszę jeszcze zejść, a to jeszcze gorsze od wchodzenia.IMG_6093

Cała Chiwa jest piękna, te wąskie uliczki, niebieskie mozaiki, labirynty korytarzy. Miejsce nie z tej ziemi. Gdy jednak zbliża się wieczór, a słońce chyli się ku zachodowi, dobrym miejscem na obserwowanie jak ciepłe promienie oświetlają mury miejskie nadając im wręcz czerwony kolor jest wieża na zachodnim skraju miasta. Stąd pięknie widać całe miasto jak na dłoni i można sobie tylko wyobrażać jak Rosjanie próbowali, początkowo bezskutecznie, zdobyć Chiwę, która pozostawała najdłużej broniącym się chanatem.IMG_6163

IMG_6132
IMG_6161

IMG_6118

IMG_6247

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s