Moynaq

O 11 zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami spotykamy się z naszym kierowcą, który ma nas zawieźć co Moynaq. Po drodze, co jest już pewnego rodzaju rutyną, zatrzymujemy się u zięcia na straganie z melonami i dostajemy jak zwykle jakąś soczystą, dojrzałą sztukę. Wstępujemy jeszcze do domu na obiad – tak, plov, po czym już dość późno popołudniu jedziemy dalej. Przed nami ponad 350km przez prawie pustynię, a jeszcze w Nukus zatrzymujemy się w muzeum Savitsky’ego. Joe z Leo wstępują, a ja rezygnuję po tym jak musiałbym zostawić aparat w szatni.

Ostatnią miejscowość przed samym Moynaq mijamy kilkadziesiąt minut wcześniej. O dziwo momentami krajobraz z pustynnego zmienia się na bardziej trawiasty, pojawiają się drzewa. Przypomina mi to Australię. Do miasteczka dojeżdżamy tuż przed zachodem. Od razu kierujemy się na wzgórze-wydmę, z której roztacza się widok na wyschnięte dno jeziora i porzucone cmentarzysko statków. W latach ’60 do miasta nie prowadziła żadna droga lądowa – jak tłumaczy nam kierowca. Jedyny sposób dotarcia to wodą lub powietrzem. Ze względu na pustynnienie terenu spowodowane odprowadzaniem dużych ilości wody Amur Dari do kanałów nawadniających pola bawełny jezioro zaczęło zanikać i obecnie stanowi 10% swojej pierwotnej powierzchni. Tragedia ta oceniana jest jako największa współczesna katastrofa naturalna. Wody jeziora znajdują się ponad 200km od Moynaq i nie przewiduje się planów rewitalizacji. Jedynie Kazachstan podejmuje walkę na swoim terenie i stara się poprawić sytuację poprzez odgrodzenie północnej części jeziora od reszty.

IMG_6185

IMG_6196

IMG_6204

W obliczu tej katastrofy, mieszkańcy Moynaq są w ciężkiej sytuacji. Niegdyś miasto portowe utrzymujące się z rybołówstwa i przemysłu rybnego, dziś zmaga się z duchami przeszłości i problemami. Młode pokolenie wyjechało w poszukiwaniu pracy bardzo często zostawiając dzieci na wychowaniu dziadków. Obraz i uświadomienie sobie tej sytuacji jest naprawdę straszne i smutne.

IMG_6212

Po zachodzie słońca rozbijamy namiot nad pobliskim jeziorkiem. Gotujemy kolację na kuchence i wpatrujemy się w gwiazdy. Akurat przypada szczyt występowania Perseidów, więc kilka przelatuje po nieboskłonie. Ciężko nam jest oderwać wzrok od tak ugwieżdżonego nieba. Wygląda jakby obsypane świecącym brokatem. Pomimo, że za dnia panujący upał staje się czasem nieznośny nawet dla mnie, to w nocy robi się szybko chłodno. Na tyle chłodno, że około 3 postanawiam się ubrać, a o 5 wyjmuję śpiwór.

Na śniadanie szybki posiłek wraz z herbatą, której Joe nie mógłby sobie odmówić. Jak prawdziwy Anglik nosi przy sobie herbatę z przywiezioną z domu. Nie mam mu się co dziwić, ja zawsze zabieram ze sobą kisiel. Dobrze jednak, że zabraliśmy kilkanaście litrów wody w butelkach bo po tym jak zobaczyłem jakieś nicienie pływające w kubku z wodą straciłem ochotę nawet na gotowaną jeziorankę.

Raz jeszcze jedziemy na cmentarzysko statków aby zobaczyć je w pełnym słońcu. Widać, że zostały rozmontowane jak tylko się dało i nie zostało nic poza samym szkieletem. Jeden z napisów na burcie świetnie przedstawia obraz sytuacji – „all is left are stars and rust”.

IMG_6225

IMG_6219

IMG_6232

IMG_6243

Można się zastanawiać czy opłaca się tłuc się 350km po to żeby zobaczyć kilka zardzewiałych skorup statków rozrzuconych na piasku. Można być zawiedzionym, że nie ma już Jeziora Aralskiego, a Moynaq to istne zadupie na pustyni. Jednak patrząc takimi kategoriami warto zostać w domu i odpuścić sobie ten dylemat. Moim zdaniem Moynaq i wszelkie trudy dotarcia są warte poniesienia aby na własne oczy zobaczyć i uświadomić sobie ogrom tej katastrofy naturalnej, która dokonała się w przeciągu paru dekad na naszych oczach. Można sobie tłumaczyć, że to jest mała skala i bardzo konkretne działania doprowadziły do wysychania jeziora ale takich przypadków na świecie jest znacznie więcej i dziś niewielu z nas dostrzega konsekwencje naszych działań, a te mogą się kiedyś okazać zgubne w skutkach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s