Buenos Aires

W mieście dobrego powietrza (przyznacie, że chwytliwa nazwa. Dla Krakowa w sam raz) ląduje przed północą i kombinuję jak by tu się dostać do miasta. Na szczęście lotnisko Aeroparque Jorge Newbery jest położone bardzo blisko centrum, tuż obok wybrzeża, co stanowi jego duży plus w kwestii lokalizacji. Ciężko jednak o takiej godzinie złapać jakiś autobus, a według rozkładu te 6 km, które dzieli mnie od centrum autobus pokonuje w 1,5h z jedną przesiadką po drodze. Trochę długo jak na tak krótki dystans. Decyduję się na taksówkę by ograniczyć nocną wycieczkę po Buenos do minimum ale kolejka do postoju taksówek równa tej z Lidlla na święta gdy karp jest w promocji.

Idę na początek terminala z myślą, że może złapię jakąś, która będzie dopiero podjeżdżała. Moje szczęście trochę z początku kuleje bo trafiam na taxi, które właśnie ma zamiar odjechać z pasażerką. Jednak nie ma tego złego, bo pani zgadza się zabrać i mnie. Rozmawiamy przez te paręnaście minut, w trakcie których dowiaduję się, że wróciła właśnie z wakacji w Ushuaia i ma jakichś tam przodków z Europy. Czyli jak większość mieszkańców Argentyny czy Chile, których spotykałem.

Pomimo prawie pierwszej w nocy przez miasto przetaczają się głośne demonstracje. W ciągu dnia będę miał możliwość zobaczyć je w większej ilości. Protestują przeciwko nowemu prezydentowi i rządowi.
Gdy za dnia wyruszam na rekonesans po mieście, docieram do Plaza de Mayo, gdzie mam okazję zobaczyć protesty w pełnej okazałości. Przechodzę przez Plaza de la Republica, mijam 67 metrowy obelisk postawiony w 400 rocznicę osiedlenia się pierwszych hiszpańskich osadników. Tuż obok ciągnie się najszerszą droga świata – Avenida de 9 Julio. Posiada ona po siedem pasów w każdym z kierunków plus po dwa dodatkowe dla autobusów. Stamtąd spaceruję pod budynek kongresu.

img_1773_a

Plaza de Mayo

img_1775_a

Kongres Narodowy

Zbliża się południe, a na trzynastą jestem umówiony ze znajomymi z Mendozy, więc nie mając wiele czasu postanawiam wyruszyć na szybko do La Boca – portowej dzielnicy miasta, która swą nazwę (la boca – usta) zawdzięcza ujściu rzeki Riachuelo do rzeki dla Plata. W dzielnicy znajduje się jeden z najpopularniejszych klubów Argentyny – Boca Juniors. Najbardziej znanym jednak miejscem w La Boca jest uliczka Caminito, przy której stoją kolorowo pomalowane domy. Historia ich malowania jest podobna do tej z Valparaiso – wykorzystywano resztki farby pozostałej z malowania statków. Okolica jest naprawdę piękna i ma swój urok. Żeby nie było tak radośnie, warto dodać, że La Boca jest rzekomo bardzo niebezpieczną okolicą. Wszyscy ostrzegają, przestrzegają i zalecają by trzymać się Caminito, nie schodzić nigdzie w bok, a już na pewno nie oddalać się i nie iść stąd piechotą do centrum. Poza tym należy pilnować rzeczy osobistych i najlepiej nosić wszystko z przodu. U wlotu ulicy stoi patrol policji, który dba o bezpieczeństwo spacerowiczów. Jadąc autobusem do i z La Boca nie zauważyłem niczego podejrzanego ani nietypowego, ot zwykłe ulice zamieszkane przez zwykłych ludzi.

img_1781_a

img_1786_a

img_1793_a

img_1801_a

img_1795_a

Wracam za La Boca i pospiesznie jadę na Plaza Italia, gdzie jestem umówiony z Sofie, Clemence i Paulem ale wszechobecne korki uniemożliwiają mi dotarcie na czas. W połowie drogi, gdy widzę, że idzie to jak krew z nosa, przesiadam się na metro i w końcu docieram na miejsce. Miło jest znów zobaczyć się ze znajomymi i wspólnie włóczyć się po mieście. Wraz z Sofie wybieramy się piechotą na cmentarz La Recoleta, gdzie znajdują się groby najbardziej i najbardziej wpływowych mieszkańców Argentyny: naukowców, artystów, bohaterów wojennych, paru prezydentów i m.in. Evy Peron.  Cmentarz jest ciekawy dlatego, że miejsce zwykłych grobów zajmują mauzolea, niektóre rozmiarami dorównujące małym chatkom. Szkoda tylko, że przyszliśmy parę minut przed zamknięciem i musimy się bardzo sprężać by obejść większość.

img_1846_a

img_1852_a

Nieopodal Recolety, w jednym z parków przy Plaza de las Naciones Unidas i Av. Figuerora Alcorta, mieści się ciekawa rzeźba ze stali i aluminium – Floralis Generica, która swym kształtem przypomina wielki kwiat, a jego płatki otwierają się i zamykają automatycznie w zależności od pory dnia.

img_1838_a

Na wieczór wracamy w stronę Plaza Italia, gdzie nieopodal Clemence i Paul mają wynajęte mieszkanie. Z dachu budynku roztacza się półpanoramiczny widok na wschodnią część miasta, która jest teraz podświetlona przez ciepłe promienie zachodzącego słońca.

Od prawie samego początku mojego pobytu w Ameryce Południowej, a szczególnie w Argentynie, przymierzałem się do spróbowania tej słynnej wołowiny, nad którą wszyscy się tak zachwycają, jednak jakoś nigdy nie było ani czasu ani okazji. Tym razem jednak wszyscy jesteśmy zgodni co do tego by pójść na steki. Wybieramy w Internecie odpowiedni lokal i kierujemy do niego swe kroki. Przed restauracją kolejka oczekujących na pokierowanie do stolika ale nam jakoś udaje się znaleźć wolne stolik, a i menu dostajemy względnie szybko. Zamawiamy deskę mięs oraz steka z frytkami i wino. Po jakichś czterdziestu minutach dostajemy nasz posiłek, którego porcje są ogromne, więc bez problemu wystarczy dla nas czworga. Nie znam się zbytnio na mięsach, ani nie jestem ich wielkim zwolennikiem ale poza jednymi kiełbaskami, których nikt nie chce tknąć, wszystko jest przepyszne i szkoda, że tak szybko się kończy. Skoro nawet mnie urzekła argentyńska wołowina to jej reputacja nie może być w żaden sposób przesadzona. Z tego miejsca polecam każdemu bo smak jest niepowtarzalny. Nie ma się zresztą czemu dziwić, gdy krowy są wypasane na bezkresnych pastwiskach, gdzie trwa ciągnie się po sam horyzont, nie ma dróg, miast i powietrze jest przejrzysto czyste.

Podczas naszej kolacji dostaję dziwnego maila o przesunięciu mojego lotu o 4h wcześniej i przyznam, że nie za bardzo mi to pasuje bo umówiliśmy się by razem rano wybrać się do La Boca. Po powrocie do mieszkania weryfikuję tę dziwną wiadomość w liniach LAN i okazuje się, że wszystko jest bez zmian.

Rano zabieram już plecak ze sobą, w pobliskim sklepie robię zapas yerby i wina, co nie jest takie proste żeby znaleźć otwarty sklep przed 8 rano. Jak wspominałem, w Argentynie wszystko jest przesunięte. Życie rano zaczyna się znacznie później, w ciągu dnia jest przerwa, podczas której wszystko jest znów zamknięte. Zazwyczaj jakoś w godzinach 13-17. Nie jest niczym dziwnym z kolei, gdy zwykłe sklepiki są czynne do 21, a wyjścia ze znajomymi do klubów, restauracji czy normalne spotkania rozpoczynają się między 22-2 i trwają nawet do wczesnych godzin porannych.

Clemence i Sofie boją się reputacji La Boca, więc bierzemy taksówkę. Nadal jest jeszcze wcześnie i Caminito nie tętni życiem. Sprzedawcy i stragany dopiero się rozstawiają przed przybyciem turystów. Siadamy sobie na schodach i popijając świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy obserwujemy okolicę i chłoniemy atmosferę tego barwnego miejsca o wątpliwej reputacji. Słońce mocno przygrzewa i ciężko nie polubić takiego gorącego lutego, kiedy to można wyłożyć się na trawie w parku jak to robiliśmy przy Floralis Generica z Sofie dzień wcześniej. Wracając z La Boca nadchodzi znów ten smutny moment, gdy musimy się rozstać. Ja wysiadam na przystanku, z którego złapię autobus na lotnisko, a dziewczyny jadą dalej. Kartę miejską mam doładowaną, zostaje mi zaledwie 30 peso, które próbuję wydać na swój ostatni posiłek. Wchodzę do bardzo ciekawego lokalu, który sprawia wrażenie jakby czas się w nim zatrzymał 30 lat temu jeśli chodzi o wystrój wnętrza, a jednocześnie jest czysto i jakoś tak swojsko. Poza tym nie może być źle, bo mieści się tuż obok szpitala, a przy stolikach siedzą lekarze w kitlach, którzy także wpadają tutaj coś przegryźć czy napić się kawy. W trakcie konsumpcji kanapki, gdy tak siedzę i obserwuję przez okno życie toczące się na ulicy próbując utrwalić sobie ostatnie obrazy Ameryki, Argentyny i Buenos, przed oknem przejeżdża limuzyna z prezydentem Francji, który przyleciał tu z wizytą, o czym i o którym wspominała ostatnio w negatywnych słowach Clemence.

img_1806_a

img_1807_a

img_1871_a

img_1883_a

img_1895_a

img_1875_a

img_1892_a

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s